Dlaczego Polacy często wstydzą się mówić po angielsku?

W tym wpisie poruszę kwestię dla mnie bardzo poważną, mianowicie to, w jaki sposób my Polacy używamy języka angielskiego i jak robią to inne nieanglojęzyczne narodowości w Europie, choćby Niemcy, Holendrzy czy Norwegowie.

Zacznę od tego, że Polacy, nawet ci bardzo dobrze znający angielski, i tak uważają, że Niemiec czy Holender znają ten angielski lepiej niż oni. Polacy bardzo często myślą, że potrzebują jakiś niesamowitych sformułowań, żeby uznać, że ich angielski jest wystarczająco dobry. Myślą, że muszą posługiwać się skomplikowanymi idiomami, żeby to co mówią, brzmiało po angielsku.

Tymczasem dobry angielski zaczyna się w głowie. Jeśli wiecznie będziesz myślał o tym, że jesteś biednym Polakiem, który zawsze mówi gorzej niż inne narodowości, to nigdy nie ruszysz ze swoim angielskim.

Problemem, który zauważam u Polaków to jest niesamowita skłonność do krytykowania czy wręcz śmiania się z czyjegoś angielskiego, co jest rzadko spotykane u innych narodowości. Nie przypominam sobie, abym słyszała jak jeden Holender śmieje się z drugiego Holendra, jak ten mówi po angielsku.

My Polacy panicznie boimy się oceny właśnie ze strony innych Polaków. Na pewno każdy z nas jest w stanie przywołać sobie w pamięci memy internetowe z udziałem polityków używających języka angielskiego albo też dochodziła do nas obmowa koleżanek z pracy na temat tego, którego czasu użyłyśmy na konferencji online i czy nasza wymowa jest wg nich dobra.

Jako trener języka angielskiego totalnie nie akceptuję wyśmiewania się, nabijania się z czyjegoś angielskiego, zwłaszcza, jeśli się to robi publicznie, na przykład w social mediach.

To jest nasza narodowa przypadłość, że jeśli ktoś odezwie się publicznie w obcym języku, zaraz spotyka go mnóstwo komentarzy, ludzie punktują tę osobę za popełnione, wg nich, błędy gramatyczne czy wymowę.

Dyskomfort związany z mówieniem po angielsku ma swoje źródło w obawie przed oceną innych. Polak obserwujący social media wie, że jak się odezwie po angielsku, to rodacy nie omieszkają mu wytknąć popełnionych, wg nich, błędów. Więc nie odzywa się w ogóle.

Musimy przerwać to błędne koło. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że krytykowanie czyjeś wypowiedzi ustnej w obcym języku jest głupie, niepotrzebne i krzywdzące.

Dlaczego? Bo jeśli ktoś coś powiedział, a inni go zrozumieli, to znaczy, że osiągnął cel komunikacyjny. Nieważne, że pojawiły się „błędy”. Zdanie powiedziane na głos jest lepsze niż perfekcyjne zdanie pielęgnowane w głowie, ale którego nigdy nie powiedziałeś.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.